BIELENDA PROFESSIONAL - PROFESJONALNY ZESTAW DO PIELĘGNACJI CERY TŁUSTEJ I MIESZANEJ

BIELENDA PROFESSIONAL - PROFESJONALNY ZESTAW DO PIELĘGNACJI CERY TŁUSTEJ I MIESZANEJ


Wielokrotnie podkreślam, że aby pielęgnacja była skuteczna musi być kompleksowa. Nie bez powodu marki tworzą całe serie dedykowane konkretnym problemom skórnym. I chociaż czasami wybieramy dla siebie tylko jeden produkt, w przypadku terapii przeciwtrądzikowej, czy zwalczającej przebarwienia, warto stosować wszystkie produkty z danej gamy. Dzisiaj chciałam Wam polecić trio do pielęgnacji cery tłustej/mieszanej ze skłonnościami do zmian trądzikowych z serii Bielenda Professional  Mam cerę mieszaną z tendencją do zapychania, zobaczcie jak ten zestaw wpłynął na stan i kondycje mojej cery. 











W skład mojego zestawy, wchodzą trzy produkty: antybakteryjny żel do demakijażu twarzy, aktywny krem sebo-regulujący o działaniu nawilżającym, oraz łagodząca maseczka z cynkiem. Żałuję, że w zestawie zabrakło toniku. Wiecie jestem uzależniona od używania toników ;) Szata graficzna kosmetyków z serii Professional jest bardzo minimalistyczna i elegancka. Każda kuracja posiada inny kolor paska, co znacznie ułatwia korzystanie z tych produktów. 












Antybakteryjny żel do demakijażu twarzy, zaopatrzony w wygodną pompkę i przezroczyste opakowanie, dzięki czemu mamy kontrolę nad zużywanym produktem. Żelowa, lekka konsystencja idealnie sprawdza się u mnie podczas porannej toalety. Żel delikatnie się pieni i oczyszcza resztki kosmetyków nakładanych wieczorem. Nie odczuwam nieprzyjemnego ściągnięcia czy przesuszenia skóry. Żel jest delikatny i typowo odświeżający. Piękny zapach zielonej herbaty, dodaje energii i pobudza do działania. Wieczorem stosuję oleje i masła do demakijażu dlatego nie wiem na ile poradzi sobie ze zmywaniem makijażu. Jednak jako pielęgnacja poranna sprawdza się świetnie. Pojemność to 200 g cena 39.00 zł 












Kolejnym krokiem jest aktywny krem sebo- regulujący o  działaniu nawilżającym. Generalnie nie przepadam za określeniem  2 w 1, ale w przypadku tego kremu faktycznie to się sprawdza i potwierdza. Krem ma bardzo lekką i przyjemną konsystencję, błyskawicznie się wchłania i pozostawia na skórze matowe wykończenie. Sprawdza się rewelacyjnie jako baza pod makijaż. Krem wygładza strukturę skóry, minimalizuje pory i niweluje błyszczenie się skóry w mojej newralgicznej strefie T. Ma świeży, przyjemny zapach, nie powinien on nikomu przeszkadzać. Krem podstawowy tak go stosuję i tak bym go określiła. Dla młodych cer sprawdzi się rewelacyjnie, bo zapewnia efekt matowej i jednocześnie nawilżonej skóry. Krem jest wydajny i bezpieczny nie zapycha, a wręcz pomaga na problemy z zaskórnikami. Pojemność to 50 ml cena 50.00 zł 




















Na koniec wisienka na torcie, czyli łagodząca maseczka z cynkiem. Jestem z tego pokolenia, które z wszystkimi zmianami skórnymi radziło sobie poprzez zastosowanie maści cynkowej. Żałuję, że mój okres dojrzewania i wysypu niedoskonałości nie zachodził w obecnych czasach. Mamy tyle wspaniałych i dostępnych kosmetyków, które temu przeciwdziałają... no cóż czasu nie cofnę, ale może pomogę Wam przy wyborze pielęgnacji dla cery młodej i walczącej z problemem niedoskonałości. Wracając do meritum- maseczka jest genialna i kropka :) Po pierwsze ma świetną konsystencja, która łatwo się rozprowadza i która trzyma się twarzy. Dzięki temu, możemy robić dwie rzeczy jednocześnie. Maseczka jest pomocna, zawsze wtedy, kiedy zdarzy mi się coś majstrować przy twarzy. Pięknie łagodzi wszelkie zmiany i zaczerwienienia, przyspiesza gojenie się nieprzyjaciół. Oczyszcza dogłębnie, jednak robi to w delikatny sposób ( nada się także dla skóry suchej) Maska ściąga rozszerzone pory i reguluje wydzielanie sebum. Uwielbiam ją! To taka szybka akcja ratunkowa dla mojej skóry. Maseczka sprawdza się różnie jako produkt po wszelkiego typu zabiegach kosmetycznych w tym złuszczaniu kwasami. Maska ma miękką, lekką tubkę więc możemy zabrać ją ze sobą wszędzie. Myślę, że to must have każdej dziewczyny. Pojemność 70 g cena 34.00 zł 










Reasumując jest to bardzo dobry zestaw do walki z cerą tłustą/mieszaną i obarczoną zmianami trądzikowymi. Wszystkie produkty są bardzo delikatne przez co nie podrażniają i tak już mocno nadwyrężonej skóry. Moim ulubieńcem jest maseczka, ale wiecie ja po prostu mam do nich ogromną słabość <3 Seria sprawdzi się zarówno u dziewcząt 20+ jak i u nieco starczych kobiet. Cała seria dostępna jest TUTAJ Warto zerknąć także na inne produkty polecam serię złuszczającą ;) A może chcecie także o niej poczytać? 










Stosowałyście już któryś z tych produktów? Który szczególnie Was zaciekawił? Jaką macie cerę problematyczną, czy raczej już oswojoną? 
LIQPHARM - RECENZJA SERUM Z WITAMINA C - LIQ CC 15%

LIQPHARM - RECENZJA SERUM Z WITAMINA C - LIQ CC 15%


Nadeszła pora, aby przedstawić Wam produkt, który całkowicie odmienił moją pielęgnację. Był brakującym ogniwem. I teraz wiem, że wszystko przed nim było niekompletne. Nie mówię, że złe bo absolutnie tak nie jest, po prostu teraz już wiem, że brakowało w mojej pielęgnacji przysłowiowej kropki na I. Na całe szczęście w porę odnalazłam produkt- ideał i teraz jestem w stanie nadrobić te pielęgnacyjne braki :) Mowa tutaj o serum z 15% stężeniem witaminy C polskiej  marki Liqpharn. Witaminę C uwielbiam i stosuję od lat, ale jeszcze nigdy produkt z jej zawartością nie zrobił na mnie tak ogromnego wrażenia! Serum, odmienia wygląd i kondycje naszej skóry, dosłownie od pierwszej aplikacji! Wiem, że brzmi to jak hasło z taniej reklamy, ale w tym przypadku to prawda! Kosmetyczny fenomen i przyjaciel wielu kobiet LIQCC we własnej (różowej) osobie :) 













Serum przychodzi do nas w bardzo gustownym kartoniku. Opakowanie z pipetką z ciemnego, aptecznego szkła. Chroni witaminę C, która jak wiemy jest bardzo niestabilna i musimy obchodzić się z nią w specyficzny sposób. Pojemność 30 ml. Uwielbiam aplikację poprzez pipetkę, daje mi to poczucie kontroli oraz higieny. Serum praktycznie nie ma wyczuwalnego zapachu, jedynie charakterystyczną cierpką nutę jak to bywa w przypadku produktów z Wit C. Barwa od przezroczystej do mętnej białej, która jest zjawiskiem naturalnym. Cena tego cudeńka, to zaledwie 62zł <3 Serum możecie kupić w aptece, lub zamówić ze strony producenta 



















Serum LIQ CC Light dzięki wysokim stężeniom aktywnych składników redukuje proces starzenia się skóry oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. 15% witaminy C zapewnia szybkie pobudzenie syntezy kolagenu, skutecznie neutralizuje wpływ wolnych rodników i wyrównuje koloryt skóry. Aktywność czystej, niezjonizowanej formy witaminy C potęgowana jest przez odpowiednio dobrane stężenia tokoferolu i magnezu, które jednocześnie działają ochronnie, regenerująco oraz odżywczo. Dzień po dniu skóra odzyskuje utracony komfort, blask i witalność.




Sprawdź nieocenioną moc 15% witaminy C:
• ochrona antyoksydacyjna
• pobudzenie syntezy kolagenu
• program przeciwzmarszczkowy
• program redukujący przebarwienia
• program „blask i witalność









Jako posiadaczka cery mieszanej, posiadam wersje Light, ale w ofercie marki, znajdziemy także wersję Rich. Serum zawiera aż 15% stężenie witaminy C uzupełnionej o inne składniki aktywne: 




Witamina C (15% - 4800 mg) - aktywny kwas L-askorbinowy w formie niezjonizowanej zapewnia łatwość przenikania we wszystkie warstwy skóry pobudzając syntezę kolagenu, wyrównując koloryt i rozświetlając cerę. Redukuje szkodliwy wpływ promieniowania UV, pomagając chronić DNA komórek skóry.

Tokoferol - witamina E - wzmocnienie ochrony antyoksydacyjnej


Magnez - zapewnia silne działanie regeneracyjne


Kwas hialuronowy - chroni skórę przed odwodnieniem, zapewnia jej elastyczność i długotrwałe nawilżenie





Serum ma postać lekkiego olejku, który absolutnie nie obciąża naszej cery Początkowo może Wam się ta konsystencja wydawać tłusta, ale po chwili serum wchłania się i nie pozostawia na skórze, żadnego nieprzyjemnego filmu.  Serum możemy stosować zarówno rano jak i wieczorem. Możemy używać je przez cały rok ( latem z bardzo wysokim filtrem) Lub jako 28 dniowa kurację odmładzająco- rozświetlającą. Początkowo planowałam zrobić sobie szybką kurację, ale działanie tego produktu tak mnie zachwyciło, że zostanie wciągnięte na stałe do mojej pielęgnacji.









Serum stosuję dwa razy dziennie, jego lekka formuła pozwala niemal natychmiast wykonać makijaż. Nic się nie roluje, nie ciastkuje i nie spływa. Serum przepięknie ujednolica koloryt cery, sprawia, że skóra jest rozświetlona i rozjaśniona. Efekt jaki daje w krótkim czasie użytkowania to cera pełna życia, skóra jest jasna, rozpromieniona wygląda na zdrową i wypoczętą. Drobne przebarwienia zniknęły, zmiany pojawiają się rzadziej i mam wrażenie, że też szybciej znikają. Serum nie zapycha, nie podrażnia i nie uczula. Moja skóra zareagowała na tę kurację bardzo dobrze! 









Liqcc to produkt wielowymiarowy i wielozadaniowy, oprócz wyraźnej poprawy w kolorycie mojej skóry zauważyłam również, że skóra stała się bardziej jędrna, gęsta a drobne linie stały się mniej widoczne. Moja skóra jest bardzo miękka i delikatna, wręcz aksamitna. Podoba mi się to jak moja skóra wygląda bez makijażu i są dni kiedy całkowicie z niego rezygnuje. Moja skóra ukazała swoje drugie, lepsze oblicze! Czuje, że serum w namacalny sposób nas upiększa i odmładza. Wpływa korzystnie na każdy aspekt i jest tym czego szukałam. Witaminowa bomba, prawdziwy sekret piękna i to na wyciągnięcie ręki! Serum jest łatwo dostępne i nie kosztuje fortuny. Produkt idealny w kategorii serum z Witamina C- odnaleziony :) 










Serum stosuję dwa razy dziennie- na dzień nie nakładam na skórę nic więcej, poziom nawilżenia i odżywienia jest wystarczający. Na noc lubię dołożyć krem nawilżający lub odżywczy. Pielęgnacja kanapkowa, sprawdza się w przypadku tego produktu rewelacyjnie. Serum jest bardzo neutralnym kosmetykiem. Sprawdza się z każdym typem kremu/olejku czy nawet produktów z kwasami. Moja skóra naprawdę wypiękniała i odżyła. To produkt idealny i zaręczam, jeżeli spróbujecie nie będziecie potrafiły przestać :) 









Stosujecie w swojej pielęgnacji produkty z Witaminą C? Znacie produkty Liqpharm? A może macie ochotę pobiec do apteki i je sobie sprawić? Dajcie znać w komentarzach Buziaki :) 





ROZŚWIETLAJĄCY KREM RESIBO Z EFEKTEM GLOW

ROZŚWIETLAJĄCY KREM RESIBO Z EFEKTEM GLOW


Marka Resibo nieustannie mnie zadziwia, olejek do demakijażu czy krem pod oczy to moi absolutni ulubieńcy. Nic dziwnego, że najnowsze dziecko marki, czyli rozświetlający krem GLOW, szybko wpadł w moje łapki. I wszystko wskazuje na to, że pozostanie w nich na bardzo długi czas :) 









 Resibo to polska marka, która dba o naturalne i dobre składy swoich kosmetyków. Bardzo się cieszę, że wciąż się rozwija i stworzyła produkt z pogranicza pielęgnacji i kolorówki. Krem GLOW jest właśnie takim połączeniem tego co pielęgnuje z tym co upiększa. Krem, który ma mnóstwo zastosowań i każdy znajdzie na niego swój idealny sposób. 











Obietnica zdrowej i pełnej blasku cery brzmi kusząco. GLOW to rozświetlona cera, bez nachalnych drobinek i nieestetycznego błysku. To subtelne i wyrafinowane rozświetlenie, które jest niczym tafla wody. Efekt jaki daje jest niezwykle delikatny i bezpieczny. Po nałożeniu podkładu, efekt rozświetlenia jest zachowany. A sam krem nie wpływa negatywnie na właściwości podkładu. Efekt zdrowej i rozpromienionej skóry, utrzymuje się przez cały dzień. Krem nie wpłynął negatywnie na kondycję mojej mieszanej skóry, nie zapchał mnie, ani nie spowodował innych nieprzyjemnych niespodzianek. Małym minusem może być zapach, typowy i charakterystyczny dla marki Resibo. Mnie on nie przeszkadza, ale wolę Was uprzedzić. Naklejka dość szybko się odkleiła, ale to żaden minus, chyba, że kogoś przyprawia to o zawroty głowy :) 











Krem ma dość lekką konsystencję, która szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze żadnego filmu. Krem oprócz walorów upiększających, posiada także właściwości pielęgnacyjne. W składzie znajdziemy sok z aloesu, skwalan roślinny, olej kukui, olej z pestek winogron, ekstrakt z szałwii muszkatołowej ( regulującej pracę gruczołów łojowych) Za efekt rozświetlenia odpowiada Mica.  Krem bardzo przyjemnie nawilża i odżywia moją mieszaną skórę. Dla mnie ta dawka nawilżenia w zupełności wystarczy. Dla skóry bardzo suchej, dojrzałej i odwodnionej wskazane będzie dodatkowe serum nawilżające. Ten krem z powodzeniem stosuję także pod oczy, ale nie tylko...











Jak wspomniałam wyżej, krem na wiele zastosowań przez co to produkt bardzo uniwersalny. Opcja oczywista, czyli krem nakładany solo i jesteśmy gotowe do wyjścia. Krem GLOW świetnie sprawdza się także jako baza rozświetlająca pod makijaż lub jako rozświetlacz. W przypadku cery bardzo przetłuszczającej, możemy zastosować go tylko na wybrane partie twarzy w celu ich rozświetlenia i uwypuklenia. Ja znalazłam dla niego jeszcze jedno zastosowanie, mianowicie mieszam odrobinę z korektorem pod oczy. Dzięki temu, wiem, że okolica pod oczami nie tylko lepiej się prezentuje, ale jest dodatkowo odżywiona, a sam korektor mniej obciąży i przesuszy tę wrażliwą okolicę. Możemy także użyć kremu jako rozświetlacz w płynie i nałożyć go na szczyty kości jarzmowych już po wykonaniu makijażu. Opcji jest naprawdę mnóstwo!













Krem ma przepiękne opakowanie srebro- holograficzne które niesamowicie trafia w mój gust. Nawiązuje tym samym do jego właściwości. Krem jest uniwersalny i pasuje do każdego typu cery. Posiada bowiem w składzie dwa rodzaje miki. Zarówno te w chłodnych jak i w ciepłych tonacjach. A efekt tafli jaką pozostawia na skórze możemy porównać właśnie z hologramem. Efekt ten jest elegancki i nieprzesadzony, światło jest rozproszone a cera pełna jest zdrowego blasku, wygląda lepiej i młodziej. Jestem całkowicie zauroczona i szczerze polecam Wam go jak najszybciej przetestować. 












Jestem bardzo ciekawa czy stosujecie produkty marki Resibo i jak zapatrujecie się na krem Glow? 

Luksusowy Eliksir z pyłem diamentowym Sensilis Supreme

Luksusowy Eliksir z pyłem diamentowym Sensilis Supreme


Odrobina luksusu na co dzień, przyda się każdej kobiecie. Dzisiaj przychodzę do Was z produktem, który rozpieszcza wszystkie zmysły. Eliksir z pyłem diamentowym marki Sensilis Supreme to produkt niezwykle elegancki, samo opakowanie już sprawia, że ma się ochotę po nie sięgnąć. Opis producenta jak najbardziej zachęcający. A jak z jego działaniem? Czy wszystko złoto co się świeci? 










Nie mogę przemilczeć opakowania, które jest niezwykle piękne. I na pewno od razu rzuciło się  Wam w oczy. Złota tubka z pompką która jest nie tylko piękna, ale także wygodna w użytkowaniu i przede wszystkim higieniczna. Eliksir ma pojemność 30 ml i musimy go zużyć w przeciągu 8 miesięcy od otwarcia. Zapach serum jest lekko perfumowany i kwiatowy. Bardzo subtelny i elegancki, nie powinien nikomu przeszkadzać. Minusem jest cena za to serum zapłacimy 169 zł. Warto zatem zapolować na promocje. 



















Eliksir z pyłem diamentowym przeznaczony jest do pielęgnacji skóry, która potrzebuje rozświetlenia i zastrzyku witalności. Nadaje się do każdego rodzaju cery (może oprócz skóry mocno przetłuszczającej się ) Produkt pozostawia na skórze zdrowy blask, pięknie odbija światło dzięki czemu struktura skóry jest optycznie wygładzona. Wystarczy jedna pompka, aby dodać sobie 5 godzin snu. Twarz wygląda na wypoczętą, zadbaną i zdrową. Koloryt cery staje się wyrównany, a wszelkie niedoskonałości cery są zniwelowane. 











Serum ma postać bardzo lekkiej emulsji o perłowym kolorze. Ne obawiajcie się jednak, że zabłyśniecie jak kula dyskotekowa. To efekt bardzo subtelny i elegancki. Próżno szukać tutaj nachalnych drobinek brokatu. To efekt tafli wody, która rozprasza światło, wygładzając strukturę skóry. Eliksir wchłania się natychmiast i nie pozostawia żadnego filmu na twarzy.










Zapewne ciekawi Was jak zatem eliksir współpracuje  z podkładem i jak utrzymuje się cały makijaż twarzy? Otóż dla mnie ten produkt sprawdził się niemal jak baza pod podkład. Nakładam niewielką ilość na twarz i kolejno nakładam podkład. Efekt to świeża i promienna cera. Eliksir nie wpłynął negatywnie na trwałość makijażu, nie zmienił też formuły stosowanych podkładów. 











Niewątpliwie na uwagę zasługują właściwości pielęgnacyjne serum. Składniki aktywne, które znajdziemy w jego składzie to pył diamentowy, Bio-peptyd, wyciąg z kawioru, kwas hialuronowy, witamina E, oraz arginina. Serum bardzo długotrwale nawilża i wygładza skórę, stosowany regularnie wyrównuje koloryt cery i niweluje niedoskonałości cery. Najlepiej stosować go jako  kilkumiesięczną kurację, zawsze wtedy kiedy nasza skóra jest szara, zmęczona i przesuszona. Młodość w tubce, tak mogłabym określić ten produkt. 












Serum szybko stało się moim ulubieńcem, stosuje je zawsze rano. Często rezygnuję z podkładu, tak bardzo podoba mi się jak moja cera wygląda po jego zastosowaniu. Serum nie zapycha, nie przesusza, nie powoduje żadnych niepożądanych reakcji skórnych. Uwielbiam w nim wszystko od opakowania, aż do działania. Serum tak spodobało się mojej mamie, że już ma go w swoim posiadaniu. Wniosek jest prosty, ten kosmetyk nie ma wieku i określonej grupy docelowej. Może go używać osoba młoda, jak i dojrzała. Każda kobieta doceni to jak zmieni się jej skóra po użyciu tego produktu. Niestety ja niebawem skończę kurację i z pewnością powrócę do tego produktu po wakacjach, kiedy będę potrzebowała zastrzyku energii i ukojenia dla zmęczonej słońcem, wiatrem i wysokimi temperaturami skóry. 









Znacie produkty marki Sensilis? Lubicie efekt zdrowo rozświetlonej skóry, czy wolicie aby skóra pozostała matowa? 
KOBO Professional ROSE BROWN- Paletka którą musisz mieć

KOBO Professional ROSE BROWN- Paletka którą musisz mieć


Makijaż oczu to rzecz ważna dla wielu z nas. Dla mnie to ciągle otwarta księga z której uczę się każdego dnia. Cieszę się, że obecnie na rynku mamy dostępnych tyle wspaniałych narzędzi do nauki makijażu, czy profesionalengo wizażu. Kobo Professional to spełnienie marzeń laików i profesjonalistów. To produkty o rewelacyjnej jakości, najmodniejszych odcieniach i w przystępnej  cenie. Kolekcja Daniela Sobieśniewskiego śniła mi się po nocach. Niestety w mojej drogerii była ciągle wykupiona. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałam paletkę ROSE BROWN  w prezencie od Kasieńki z bloga Dress Your Face w ramach prezentu świątecznego. Mogłyście widzieć moją minę i okrzyk radości :) Jak możecie się domyślać paletkę używałam od tej pory namiętnie każdego dnia. I przepadłam bez reszty- dla mnie petarda :) 












Paletka zawiera 9 cieni, które możemy wyjąć z kasetki przy pomocy specjalnego wycięcia. Uważam, że to genialne rozwiązanie. W ten sposób możemy dokupić pojedynczy cień, lub skomponować na nowo swoją paletę ulubionych barw. Koszt paletki w Drogerii Natura to 64,99 zł 











Paletka jest ułożona w taki sposób, że od razu nasuwają nam się propozycję makijażu. Znajdziemy w niej 7 cieni matowych, oraz 2 cienie perłowe. Połączenie róży, wrzosów, burgundu i bronzów od neutralnego, poprzez ciepły do chłodnego to kompozycja idealna. Pasuje bowiem do każdego typu urody i pozwala stworzyć makijaż dzienny a także wieczorowy. 














Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, wystarczy lekko zanurzyć pędzel, aby cieszyć się kolorem na powiece. Cienie ładnie transferują się z paletki na pędzel i z pędzla na powiekę. Nakładam je na bazę, która stanowi przypudrowany korektor pod oczy :) Maty są niezwykle intensywne i głębokie. Osypują się odrobinę, ale tylko w przypadku najciemniejszych kolorów. Natomiast cienie perłowe, najlepiej nakłada mi się palcem, ale tak robię zawsze. Cienie pięknie się ze sobą blendują, nie zatracając swoich kolorów i granic. Łatwo się z nimi pracuję i sprawia mi to naprawdę ogromną frajdę. 





 ( 10 11 12) 







(13 14 15 )







(16 17 18)





Kolory są bajeczne i dzięki tej paletce, odważyłam się używać ciepłych, burgundowych odcieni. Chociaż do brązów z tej palety mam równie ogromną słabość. Uważam, że paletka jest przepiękna kolorystycznie i ma rewelacyjną jakość. Łatwość nakładania, rozcierania i dokładania cieni mnie zdumiewa. Przepadam za nią, używam jej codziennie i ciągle udaje mi się wydobyć z niej coś nowego. Będę polować na pozostałe warianty z tej serii <3











Miałyście już okazję używać paletek Kobo Professional z kolekcji Daniela Sobieśniewskiego? Która trójka kolorów najbardziej Wam się podoba? A może macie ochotę zobaczyć makijaż nią wykonany? Czekam na Wasze komentarze . Buziaki :* 

Ulubione podkłady roku 2017

Ulubione podkłady roku 2017



Często dostaję od Was zapytania o moje ulubione podkłady, produkty które używam i które mogłabym Wam polecić. Podsunęłyście mi tym samymi pomysł, aby zrobić po prostu wpis na blogu w którym pokaże Wam moich ulubieńców minionego roku w kategorii podkłady. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka forma odpowiedzi na Wasze pytania :) 










W minionym roku przetestowałam wiele podkładów, jedne przypadły mi do gustu inne od razu uznałam za buble. Ale w tym całym zbiorze, trafiłam na prawdziwe perełki, które zostają ze mną na kolejny rok i mam nadzieję na dłużej. W moim zestawieniu znalazły się podkłady zarówno marek drogeryjnych jak i selektywnych, zatem każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. 











Cechy pod kątem których dobieram podkład to przede wszystkim lekka formuła, naturalne wykończenie, efekt rozświetlonej skóry oraz trwałość. Ciężko znaleźć podkład który jednocześnie ma być lekki i trwały, ale udało mi się to! Oto moja święta czwórka w kategorii podkłady.







Absolutna miłość i totalne oczarowanie to podkład Smashbox Studio Skin... Ten podkład to druga skóra, to mój najlepszy przyjaciel. Wiem, że mogę zabrać go ze sobą wszędzie i zawsze spisze się na medal. Jest bardzo lekki i niewyczuwalny na twarzy, krycie lekkie, ale można go zbudować do średniego. Nie podkreśla suchych skórek, rozszerzonych porów i załamań skóry. Pięknie rozświetla i dodaje skórze młodzieńczej świeżości. Skóra cała promienieje, przy czym niechciane zmiany są ładnie przykryte. Podkład ma bardzo unikatową formułę, która nawilża, rozświetla i lekko matuję jednocześnie. Sprawdza się tak samo dobrze na skórze suchej/ dojrzałej i mieszanej. Dla mnie ideał, którego szukałam długie lata!   Podkład ten jest bardzo trwały, wytrzymuje na mojej mieszanej cerze przez cały dzień ( nawet w upalny letni dzień) Piękny zapach, wygodna i szybka aplikacja, podkład nie zapycha i nie podrażnia.











Totalne zaskoczenie to podkład Wet&Wild Photo Focus o którym jest bardzo głośno na amerykańskim YT. Dość długo podchodziłam do niego sceptycznie, ale ostatecznie dałam mu szansę i nie absolutnie nie żałuję. Podkład jest dość lekki, ale w miarę naszych potrzeb możemy to krycie budować. Lubię go stosować na większe wyjścia, ponieważ daje prawdziwy efekt photoshopa na skórze. Pięknie odbija świtało, przez co wygładza skórę. Skóra staje się nieskazitelna, wykończenie pudrowo-satynowe, mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że to typ takiego eleganckiego makijażu, bez efektu maski i przesadnego błysku. Podkład rewelacyjnie utrzymuje się na skórze, nie zapycha, nie podrażnia i nie przesusza.  To prawdziwa rewolucja, idealna skóra w kilka minut. Serdecznie polecam












Giorgio Armani Lasting Silk UV to podkład, który długo za mną chodził. Ostatecznie go kupiłam i wielbię w nim dosłownie wszystko. To najlżejszy podkład z wymienionych jest dosłownie niewyczuwalny na twarzy. Krycie ma bardzo lekkie i naturalne. Nie jest to podkład dla każdego ponieważ nie zakryje większych zmian czy przebarwień. Prezentuje się pięknie, wyrównuje koloryt skóry, dodaje wigoru i upiększa skórę. Podkład należy do podkładów o mokrym wykończeniu i wymaga odrobiny pudru. Uwielbiam go za gamę kolorystyczną, zapach, opakowanie i przede wszystkim efekt. Który jest szalenie naturalny i dziewczęcy. Bardzo lubię tego typu makijaż, który odejmuje nam lat i sprawia, że wyglądamy po prostu zdrowo.












Ostatni podkład to marka Eveline Liquid Control jest to najmocniej kryjący podkład z całego zestawienia. Podkład ma lejącą, lekką konsystencję  ale jego krycie jest naprawdę zadowalające. Jest to również jedyny podkład, który dość mocno matowi skórę. Bardzo dobrze się utrzymuje na skórze i nie wymaga przypudrowania. Sam w sobie ma już dość pudrowe wykończenie.Nie podkreśla jednak suchych skórek, czy nierówności skóry. Podkład łatwo się nakłada i przyjemnie się go nosi, nie ściąga i nie przesusza skóry. Bardzo ładnie prezentuje się na skórze, koloryt i struktura skóry jest wygładzona, a drobne zmiany przykryte. Trwałość bardzo dobra i jak za tę cenę to naprawdę bardzo dobry podkład. Możecie mieć skojarzenia z marką Catrice, owszem ten podkład jest do niego podobny, ale jednak dużo lżejszy co ja uznaję za plus. 












Oto moja czwórka roku 2017, mam nadzieję, że znajdziecie wśród tych propozycji także swoich ulubieńców. Koniecznie dajcie mi znać, który z tych podkładów znacie i co ja koniecznie powinnam przetestować :) Czekam na Wasze sugestię :* 


Zapachowe plany na rok 2018

Zapachowe plany na rok 2018



Nowy Rok stoi u progu, czas na przemyślenia, refleksje i plany. Ja od wielu już lat nie robię żadnych postanowień i nie spisuję żadnych list. Po pierwsze z natury jestem spontaniczna i uwielbiam zmiany. Nie używam kalendarza w którym wszystko skrupulatnie zapisuje, bo i po co? Życie jest tak zaskakujące,  że nie da się go zaplanować w żaden sposób. Jestem wolnym duchem, którego nie da się w żaden sposób zamknąć w ramach :) Życie jest zbyt krótkie na planowanie. Lepiej korzystać z tego co jest tu i teraz. Nie planuję niczego, a jedyną listę jaką posiadam to zapachowa lista na rok 2018. Kocham perfumy i wiem, że i w tym roku nie odmówię sobie tych kilku nowych flakonów. 










GUERLAIN Mon Guerlain- to zapach szalenie elegancki i wytworny. To zapach dla fanek lawendy oraz wanilii i tutaj zaskoczę wszystkich Was nie przepadam za tymi nutami, ale w tym zestawieniu dałam się uwieść. Jest to zapach bardzo luksusowy i niepowtarzalny. Nie jest męczący, wspaniale się rozwija na skórze i utrzymuje przez cały dzień. Dla mnie to kwintesencja kobiecości!





YVES SAINT LAURENT Mon Paris - Zapach urzekający swoją słodyczą malina, gruszka bergamotka piwonia i kwiat pomarańczy, a to tylko mały ułamek tej kompozycji. Zapach bardzo kobiecy, pasuję na każdą porę roku i okazję.  Jest elegancki i bardzo kobiecy. Wyzwala w nas pozytywną energię i sprawia, że po prostu uśmiechamy się same do siebie 

















HUGO BOSS Boss The Scent- letnia perełka, zapach jest owocowo- kwiatowy. Jest dość lekki i świeży. Uroczo kobiecy a nawet dziewczęcy. Pachnie owocami, słońcem i wolnością . Pozycja obowiązkowa na gorące miesiące. Kobiecy zapach, który nie przytłacza, ale mimo wszystko nie pozostaje niezauważony 





LANCÔME La Vie Est Belle L’Eclat L’Eau de Parfum - to nowa, lżejsza wersja kultowego zapachu Lancome. Chyba każda z nas posiada w swoich zbiorach ten zapach. L'eclat to wersja lżejsza, choć nadal bardzo trwała. Zapach pięknie się rozwija na skórze, tworząc prawdziwą aurę szczęścia. Zapach, który musi znaleźć się w mojej kolekcji, mam wymówkę, bo klasyczna wersja lada dzień się skończy :) 













MUGLER Alien Eau SublimeAlien w klasycznej wersji to moje ukochane perfumy. Są tak wyjątkowe i wzbudzają tyle emocji. Każdy pyta czym pachnę, kiedy mam go na skórze. Jest po prostu wyjątkowy. Wersja Sublime to wersja lżejsza, w której dużo cytrusów, które w połączeniu z jaśminem dają kompozycję idealną. Piękną, czystą i jasną. Zapach bardzo trwały (jak zawsze u Muglera) Elegancki, świeży i bardzo kobiecy. Na letnie wieczory wprost idealny. Zapach nie tylko dla fanek klasycznej wersji.





BURBERRY My Burberry Blush- To tej marki mam ogromny sentyment. Uwielbiam klasyczne nuty Burberry. W najnowszym zapachu są one nadal wyczuwalne co pozwala czuć ducha tej marki. Czerwone owoce i jaśmin. Piękna kompozycja, która utrzymuje się na mojej skórze bezbłędnie. Miłośc od pierwszego powąchania, zapach tam mocno siedzi mi w głowie, że chyba zacznę od niego. Zapach na wiosnę i lato rozgrzana skóra i My Burberry - połączenie doskonałe 







To moje zapachowe plany na następny rok, mam nadzieję, że wszystkie uda mi się spełnić i że po drodze nie zbłądzę na inne nuty. Dobrze, że w sklepie Iperfumy często trafiam na promocje w przeciwnym wypadku mój portfel nie byłby zadowolony :) A jakie są Wasze zapachowe plany na rok 2018?









SHINYBOX GRUDZIEŃ 2017 - WHERE THE MAGIC HAPPENS

SHINYBOX GRUDZIEŃ 2017 - WHERE THE MAGIC HAPPENS



Święta już za nami, ale ja przedłużam tę magię i otwieram razem z Wami grudniową edycję Shiny Box. WHERE THE MAGIC HAPPENS rodzi we mnie duże nadzieje, skoro to świąteczna edycja, czekam na mały cud. Czy tak się stało? sprawdźmy to!












Świąteczna edycja, zawierała w sobie 6 produktów w tym 5 pełnowymiarowych oraz upominki i bony zniżkowe. Dla osób, które aktywnie subskrybują otrzymały wersję wzbogaconą o kolejne produkty. Mnie przypadła wersja podstawowa, w której znalazłam następujące produkty.







Barnängen żel pod prysznic - 24,99 zł / 400 ml Markę tę poznałam dzięki ShinyBox, mają rewelacyjne produkty do pielęgnacji ciała. Żel pod prysznic to produkt z kategorii zawsze się przydaje w domu. Zużyję  przyjemnością!









 Farmona -PRESTIGE CARE Koncentrat kwasu hialuronowego ok. 45 zł
Znam tę markę i lubię ich produkty, a kwas hialuronowy jest zawsze mile widziany w mojej pielęgnacji,. Szczególnie zimą, kiedy powietrze jest suche, przydaje się silne nawilżenie 









Efektima Peeling + maska do dłoni - 2,56 zł / szt. Za saszetkami w pudełkach nie przepadam, wolałabym zobaczyć tutaj peeling, albo krem w tubce. Niemniej przyda się na wyjazdy 









Termissa, woda termalna - ok. 15 zł / 150 ml Ten produkt bardzo mnie ucieszył, Jestem fanką wszelkich wód termalnych. Używam ich codziennie w porannej pielęgnacji, a także podczas stosowania maseczek. Tej jeszcze nie miałam okazji testować jestem zatem bardzo ciekawa jak się sprawdzi  









 EXCLUSIVE COSMETICS Hydrożelowe płatki pod oczy z olejem arganowym - 4,99 zł / szt. Uwielbiam wszelkiego typu płatki pod oczy. Pomagają po nieprzepianej nocy, opuchliźnie i silnych zasinieniach,. Stosowane systematycznie pomagają w utrzymaniu tej okolicy w dobrej kondycji na dłużej. 








Foods By Ann Pocket Energy Bar - 3,89 zł / szt.
Po świętach przyda nam się nieco lżejsze i zdrowsze jedzenie i tutaj z pomocą przychodzi Ania Lewandowska i jej batonik. Lubię je, chociaż smaki mają dosyć "wyszukane" Kto ma mocne postanowienie zrzucić kilka kilogramów w Nowym roku? 




Ponadto w boxie, znalazły się bony zniżkowe:

Kod rabatowy Orphica - 20%: SHINY
Kod rabatowy Foods By Ann - 15%: SHINY12,
Kod rabatowy The secret soap story (na pierwsze zakupy) - 30% : SHINYMAGIC,
Kod rabatowy Max Benjamin 35% : SHINYBOX








Jestem zadowlona, są tutaj produkty, które z pewnością zużyję. Zabrakło mi natomiast produktu wow. Takiego specjalnego i świątecznego. Może Shiny za rok nas zaskoczy.



ShinyBox Grudzień 2017 - Where the magic happens nadal można kupić na stronie ShinyBox.

Jak oceniacie Grudniową edycję ShinyBox? Który z produktów najbardziej Was ciekawi? 
Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger